A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? - spytał Krzyś, ściskając Misiowi łapkę - Co wtedy? Nic wielkiego - zapewnił go Puchatek - Mało to Krzysiów jest na świecie, cymbale sentymentalny? Ale dlaczego tak mówisz, chciałem... - cicho łkał Krzyś. Ogarnij się chłopcze - rzucił obcesowo Puchatek przypalając kolejnego papierosa - jesteś już prawie dorosły, a bawisz się pluszakami, jak jakiś durny pedał! Zdruzgotany Krzyś wyszedł z pokoju i ruszył przed siebie. Chciał się zabić, ale nie bardzo wiedział jak, więc poprzestał jedynie na niewielkim samookaleczeniu. Jakiś czas potem poznał fajną dziewczynę, a o swej minionej miłości do Puchatka, myślał coraz rzadziej i zawsze z pewnym zażenowaniem...
KIedy widzę ten Puchatkowy /nieprzerobiony/ tekst u kolejnej milionowej osoby / na FB/, to mimo jego niewątpliwego przesłania ... ogarnia mnie niesmak.
OdpowiedzUsuńDObrze, że jest happy end :)
HAHAHAHA kapitalne, takie Twoje:)
OdpowiedzUsuńzgubne zażenowanie zgubiony Krzyś..
OdpowiedzUsuńPewnie niejeden Kryś i nie tylko Krzyś ma takie zażenowania za sobą...
OdpowiedzUsuń