Ruchome obrazki oglądam nałogowo, głównie powtórki, czasem też zahaczam o nowości. Najpierw 'Dom zły', wczoraj 'Rewers'. Generalnie to ja nie przepadam za współczesnym polskim kinem, bo jest nudne i pretensjonalne, że nie wspomnę o produktach filmopodobnych (np. komedie romantyczne). Ale raz na jakiś czas ktoś niechcący zrobi coś wartego zarwania nocy. Pierwszy wymieniowy obraz jest momentami porażający, bardzo polecam miłośnikom naturalizmu i tym, którzy nie wiedza lub nie pamiętają, co poprzedni ustrój potrafił zrobić z ludzkiego życia. Film drugi (też osadzony w historii PRL-u), podobno czarna komedia, rozpoczyna się ciekawie, a potem powoli napięcie opada, aż do miałkiego finału. Ale warto zobaczyć. Nawet Janda mi się podoba, w roli zatroskanej mamy. A przecież nie jestem fanem jej histeryczno-neurotycznej maniery, którą obsługuje wszystkie swoje role, niezależnie od tego, czy gra dzielną dziennikarkę, zabieganą matkę-polkę, albo porucznika Colombo.
Dzisiaj będzie moje ulubione kino gangsterskie, czyli 'Wrogowie publiczni', potem powrót do filmów Takeshi Kitano, a w tle powtórka 'The Tudors' i kontynuacja rewelacyjnego 'Californication' :)







